niedziela, 8 czerwca 2014

Pobyt na SORze i wielka niepewność:(

Suk puk....
Dzisiaj nie będzie hafcików, malowidełek... głupotek..
Dzisiaj tylko moje smutne wywody z życia wzięte... nie musicie czytać :)
Wczoraj późnym wieczorem w ostateczności wylądowałam na pogotowiu, myślałam, że się obejdzie i do poniedziałku dam rade dotrwać... tu dzieciaczki w domku, Mysz w pracy a moja głowa i połowa twarzy nijak nie chcą współpracować. Dzieci do Rodziców, a ja na izbę przyjęć w trybie natychmiastowym - pierwszy szpital odmawia przyjęcia i odsyła dalej. Drugi niepewnie, każe czekać... Najpierw godzina czekania, aż pierwsza selekcja zostanie dokonana:) Łoooo.... poszło! Czekamy dalej na specjalistę 5minut... 10minut... 30minut.... godzina... Dwie.... O!? Idę dalej. No to bla bla bla, czemu, jak i po co... A od kiedy a jak się stało, jednym słowem-tysiąc pytań do.... Jakbym wiedziała co mi jest to nie przyjeżdżałabym- logiczne chyba! Pojawił się kłopot podczas pobierania krwi do badania- ile trwało? Nie chcecie wiedzieć!
Ponad 30minut- 8podejść!!!! Mówię, pokazuje gdzie powinni podziałać, bo z moimi żyłkami zawsze jest kłopot i tylko jedna! dosłownie jedna pani nie ma z nimi żadnego kłopotu! Ale wiadomo- co pacjent może wiedzieć???? Przecież to tylko pobranie krwi:) taka wielka filozofia...No nic. Ręka prawa, lewa, dłoń prawa, lewa, nad dłonią, na nodze nad kostką "tu jest taka wyraźna żyłka- a tu? zonk!!!! Pani i pan pielęgniarz na zmianę próbowali. Krew za nic w świecie nie poleciała!!!! A co tam! Mam więcej dla siebie:)
Ogólnie wenflonik w żyłce siedział, ale krew w mikroskopijnych ilościach leciała... Ja tam byłam dzielna, co mi tam wkłucie tu, tam, owam, sami byli w szoku, że ja taka spokojna- przecież wiem, że trzeba to co mam się tam rzucać? tupać nóżkami???no nic.... czekam na wyniki i na tomografie kolejną godzinkę:)) A Mysz siedzi dzielnie i czeka- zostanę czy wyjdę do domku. Jak już byłam po tomografii i miałam wyniki morfologii to już nie było tak kolorowo. TK wyszło bardzo dobrze, morfologia już niestety- stan krytyczny prawie, hemoglobina tak niska...ale hematolog dopiero we wtorek to i tak mogę do domku iść, a reszta badań jak już zostanę przyjęta na oddział... Zastrzyki jak na razie muszę brać, czekać aż siniaki na rączkach zejdą same, i na nóżce:) Ale dlaczego tak mi się stało nie wiadomo! "Jeszcze żyję" hi hi hi
Jestem w domku i czekam zatem do środy co to będzie dalej, pójdę wstępnie na tydzień, ale może być dłuższy pobyt- więc już wiecie jakie mam wspaniałe wakacje!!!!! Boskie wprost- boskie, bez dzieci, bez obowiązków domowych, bez głupotek- chyba, że coś uda mi się podziałać:). Zatem we wtorek ostatni wpis się pojawi przed "wakacjami". Tydzień bez dzieciaczków????buuuuuuuuuu
Ze względów wiadomych dzieci poniżej 12roku nie powinny być osobami odwiedzającymi takie szpitale, bakterie, zarazki szpitalne, widok osób bardzo schorowanych.... Moja średnia Myszka by tego nie przetrwała, jest takim wrażliwcem na cierpienie innych osób, wystarczy, że widziała chore dzieci podczas rehabilitacji... Potem spadała lawina pytań- czemu my im nie możemy pomóc, dać zdrówka, dać nowej rączki.... A ja wtedy mam zawsze łzy w oczkach i mówię prawdę na tyle na ile jest w stanie przyjąć jej mały jeszcze mózg.
Ale tak poużalam się jeszcze na koniuszek- była baba, w miarę młoda, co miała bóle brzucha ponad tydzień- pielęgniarka wpisuje w kartę i pyta dlaczego nie przyszła wcześniej i czy była u rodzinnego- a ta baba wprost mówi, po co miała iść do rodzinnego jak tu jej wszystkie badania od razu zrobią i za darmo:) no i potem się dziwić, że tyle czekamy w ciężkich przypadkach na nocnym dyżurze, kiedy faktycznie coś się dzieje.... Od razu ją wypisali po podstawowych badaniach:)
Moja głowa mniej boli, na oczy cosik jeszcze widzę, ale nie mam połowy twarzy- nie czuję jej wcale!!! Jak po wielkim znieczuleniu przy leczeniu ząbka- ale taka końska dawka, że od razu pół twarzy jest nieczujna!
Rokowania są "pomyślne" to może potrwać tak do dwóch- trzech miesięcy- no to super!!!!!
Wylane łzy niestety też mnie nie uleczają....... Brak mi sił, radości... byle tylko depresja przeszła obok....


Pozdrawiam Was cieplutko!

40 komentarzy:

  1. Oj Myszko, co Ty tu piszesz!!!!! nie ma opcji zdrowa jesteś jak kuń, zresztą sama wiesz, żeby chorować trzeba mieć końskie zdrowie!!! trzymam mocno kciuki za cały ten tydzień, żeby przeleciał jak najszybciej, żeby badania wyszły najlepsze na świecie, żebyś znalazła spokój w sobie, gdy przez tydzień będziesz od środka w całej tej naszej służbie zdrowia ( za tydzień napiszesz nam niezły elaborat na ten temat;)), żeby tęsknota za dziećmi nie była tak uciążliwa i pomimo wszystko żebyś znalazła powód do uśmiechu, a jak już odpoczniesz od nas żebyś zawaliła nas zdjęciami pięknych xxx !!!!!!!!!! ściskam mocno wszystkie Myszki, trzymajcie się cieplutko!!!!!!!!!!! daj zaraz znać, jak tylko dasz radę!! J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście,że będę pisać- Mysz już się postarał o pakiet internetowy:))

      Usuń
  2. Dużo zdrówka życzę! A co do służby zdrowia, to jest naprawdę poniżej krytyki :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) A służba zdrowia? Zależy gdzie.... Ja mam też te miłe wspomnienia:)

      Usuń
  3. Koszmarne jest takie oczekiwanie :( Z pobieraniem krwi też mam wieczny problem - i też tylko jedna pani Wioletka robi to za pierwszym razem... badania okresowe są zwykle koszmarem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam do środy, mam nadzieję, że nie bedzie gorzej:)

      Usuń
  4. Zdrowia życzę. I spokoju w szpitalu. Źle bez dzieci ale musisz w tym szukać pozytywów żeby jakoś przetrzymać.
    Wracaj szybko i zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden już mam:) - koniec z pobudkami o 5:30 na mleko:) Ale będzie mi brakować tej małej kochanej zrzędy, oraz ostatnio odlotowych pomysłów starszej istoty- zużyła całe woreczki śniadaniowe bo robiła reklamówki tesco- każda pomalowana z logo, oczywiście markerem do płyt CD, a co tam....

      Usuń
    2. Widzę podobne pomysły jak u nas ;)
      Dziś np. miałam w całym domu śnieg ze skrawków papieru.

      Usuń
    3. Śnieg już przerobiłam, było niezłe odkurzanie:)
      Boje się kolejnych inspirujących pomysłów hi hi hi

      Usuń
  5. Taka przeprawa z nasza służbą zdrowia, znam to dla nich to numer statystyczny. Człowiek od samego myślenia na ich temat choruje;(
    Ale ja dla Ciebie dużo zdróweczka życzę, nie zawsze trzeba pokazać co się robić, czasami codzienność też warto opisać;) Buziaki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dokładnie tak jak piszesz, wpis pod danym numerkiem- dane, przyczyna zgłoszenia, i? nastepny prosze....

      Usuń
  6. Podzielam Twoje zdanie na temat pogotowia ratunkowego ;/ Wraz z rodziną, nie raz tak długo czekaliśmy na przyjęcie i badania . Rozumiem, że badania musza trwać, ale wystarczy trochę ludzkiej życzliwości przy udzielaniu informacji...czasem mam wrażenie, że naszej służbie zdrowia przydały by się szkolenia z zakresu kontaktów międzyludzkich!! Nie dziwię się że nie bałaś się poboru krwi, skoro kontakt z igłami masz na codzień ;) (taki żart na poprawę humoru) Choć w kwestii poboru też bym mogł trochę napisać...
    Życzę wytrwałości w walce z chorobą i służbą zdrowia. Myśl pozytywnie ( masz z resztą o kim), to udowodnione, że miłe rzeczy pomagają ;) Trzymaj się.
    P.S Dzięki za miłe słowa o moim "Bzyku" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Własnie dlatego jestem za prywatyzacja służby zdrowia. Jak idę do lekarza prywatnie to nie jestem traktowana jak przedmiot, tylko jak człowiek. Odcinają mi te 700 zł na ubezpieczenie, to ja bym wolała już sobie za te pieniądze wykupić prywatne. Zdrowiej kochana :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to zależy tylko od podejścia ludzi w szpitalach:) szpital, w którym urodziła się mała Myszka- na NFZ, ale byłam traktowana jak księżniczka lepiej niż prywatnie, warunki komfortowe po dwie kobietki w pokoju z łazienką, wszystko nowiutkie....nie zapłaciłam złotówki! Nic nie musiałam mieć w szpitalu poza pieluszkami dla maluszka, reszta wszystko na wyposażeniu, nawet specjalne mleko było dla noworodków, jak mama sobie nie radziła w pierwszych dniach. Uratowano zdrowie moje i Myszki w ciągu dosłownie godziny:) Oby wszędzie tak było, ale to tylko marzenie:)
      Teraz zobaczymy:) Nie wygląda mi to jednak najlepiej:)

      Usuń
  8. Szybkiego powrotu do zdrówka życzę! Oj a ja narzekam na pogotowie w IE ,a widzę,że długość oczekiwania na przyjęcie podobna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj podobnie..... Niektórzy traktują izbę przyjęć najczęściej po 18" jak darmowego lekarza rodzinnego,ale ze specjalizacją i komfortem wykonania wszystkich podstawowych badań od ręki:)

      Usuń
  9. Kochana, co to się tam porobiło?! Oby to czekanie na kolejne badania i wyniki było jak najmniej uciążliwe dla Ciebie i Twoich bliskich. Dużo, dużo zdrówka Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję...badania jakoś przetrwam, ale moja twarz....buuuuuuu

      Usuń
  10. Kochaniutka ja także życzę Tobie dużo zdrówka i trzymam kciuki za pomyślne wyniki badań, wracaj do nas jak najszybciej cała i zdrowa, naciesz się dzieciaczkami przez weekend bo wiem że będzie Ci ich brakowało :( Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Wracaj szybciutko do zdrowia !!! Nie daj sie tej sluzbie zdrowia !! :) Trzymam Moocno kciuki ,abys szybko o dobrych wynikach do domu wrocila !!! Trzymaj sie Kochana !! Musi byc dobrze !!! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę wrócić ze średnimi wynikami, byle jak najszybciej:)

      Usuń
  12. Ze szpitalami tak właśnie jest, w sumie to chyba każdy miał jakieś nieprzyjemne przejścia. Współczuję i trzymam kciuki aby było dobrze. Zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymaj się Marta! Mam nadzieję, że Twoja twarz szybko wróci do normalnośći.
    Trzymam kciuki! Duuuuużo zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza połowa, która nijak nie chce się uśmiechać, jakoś wyglądam:) hi hi hi
      Buziaczki dla Ciebie:)

      Usuń
  14. Oj kochana to Ci się rzeczywiście niezłe wakacje szykują :( Trzymaj się moja droga i nie poddawaj choróbsku, cokolwiek by to nie było. Wierzę, że jesteś silna baba! :)
    O szpitalach i o tym jak się tam niektórych chorych traktuje, to ja bym mogła pisać godzinami. Mam bardzo nie miłe doświadczenia w tej sferze. I mam dokładnie taką samą historię z żyłami, i choć z góry im mówię, gdzie mają się wbić to oni zawsze muszą po swojemu, a potem i tak jednak wracają w to pokazane miejsce. Ale co już człowieka przy okazji ponakłuwają, to już nie ważne prawda? Przecież to nie ich ciało... Buziaki wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj mam pełno siniaków po tych wkłuciach :) A od środy powtórka:)

      Usuń
  15. Trzymaj się myszko:)!!! będzie dobrze :* całuje mocno i ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Martuś zdrówka życzę> kochana trzymaj się cieplutko.
    A tak na marginesie to podobnie z pobraniem krwi było u Tyma. Mówiłam babie gdzie ma się wkłuć a ona mi na to, że nie bo go tu będzie bardziej bolało. Po kilku wkłuciach stwierdziła, że jednak miałam rację i spróbowała we wskazanym miejscu - udało się. I ja sie pytam co go bardziej bolało kilka wkłuć czy jedno?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Mysię pamiętam z inkubatora, miała tak popękane żyłki na rączkach, nóżkach, głowie....brrrrr może też jestem przez to dzielniejsza?????hmm
      Jutro znowu powtórka koszmaru z ulicy Szpitalnej:)

      Usuń
  17. Dużo dużo zdrówka życzę! ;*

    OdpowiedzUsuń