piątek, 28 lutego 2014

Ślimak i pożegnanie lutego :)

Stuk puk....
Za namową średniej Myszki poczyniłam i ślimaczka, potem drugiego...i niestety :( Nie są to ostatnie ślimaczki....
 Nadszedł też czas pożegnania, bo miesiąc ten nie był dla mnie bardzo twórczy.... dlatego też najwyższy już czas pożegnać się z tym miesiącem i zaczynać działać intensywniej....
Myszki dalej nie skończone...ale nadgonię i mam nadzieję, że następne zaplanowane rzeczy na marzec w końcu zrealizuję.
 Żegnam cieplutko w lutym, widzimy się niebawem, już w marcu powrócę :)
Do poczytania...

Milutko witam nowe obserwatorki i obserwatorów....
Pozdrowionka:)

czwartek, 20 lutego 2014

Japonka- zakładka i cała reszta:)

Stuk puk....
Witam Was dzisiaj cieplutko, pomimo okropnego bólu głowy- nie wiem jak się to stało, ale tak mnie mocno róg kuchennej szafki uderzył w czubek głowy, że prawie gwiazdki zobaczyłam.... a w dodatku przeklęta szafka z metalowymi obrzeżami:) wrrr.... Trochę rozwalona skóra jest, ale??? Jeszcze żyję. Tak mi powiedziała rok temu Myszka jak zapytałam jej co tam z naszą mała pocieszką- przybiegła z radością i powiedziała- jeszcze żyje... Lubi Mysia zaglądać do pokoiku siostry, ale takiego tekstu to bym się nie spodziewała:) Jeszcze tylko napiszę jedno małe zdanie- moja Myszka nie potrafi skakać na skakance! Normalnie jestem do tej pory w szoku! To oczywiście opinia po testach 6latka, czy gotowa jest iść do szkoły.. No to cóż, skakać nie potrafi, niech zostaje jeszcze rok w przedszkolaku hi hi hi toż to prawie jakby nie zdała!!!!
Moja japoneczka już po małej modyfikacji... Czy jest lepiej no hm.... nie wiem, ale powstała zakładeczka, ale nie taka standardowa, że to prostokącik.... moja bardziej jest kwadratowa:)
Tak wyglądał projekt w gazetce i moja zakładka.
Tutaj zbliżenie na buzię, ale jak wczoraj zrobiłam jej usta to wiecie co? Śmiałam się sama do siebie bo przypominają mi usta pani pielęgniarki z "włatcy móch"
Trochę chwalenia się japoneczką, i francuskie knotki:)
 Japonka w wersji bez i z konturami, supełkami....
Dla zainteresowanych panią japonką schemat z Cross Stitcher 276. Moja jest lekko wyciągnięta do góry, o całe 10 krzyżyków. Schemat zeskanowałam sobie, wydrukowałam i wtedy mogłam sobie narysować zaplanowane konturki.
Działania odbyły się za pomocą mulinki Ariadna (1500biały, 1503, 1514, 1524, 1602, 1652, 1698, 1786, 1819czarny, oraz nitka metalizowana kolor c.różowy), Aida chyba 14ct, bo to jakiś odpadek był :)
Gotowa zakładka ma wymiary 95x110mm plus wstążeczka, a sam hafcik w najszerszych miejscach ma 80x100mm.
A na noc niewskazane podjadanie, zwłaszcza smakowitego serniczka... zapraszam, częstujcie się, jeszcze gorący, ale taki zawsze najlepszy, dlatego jeszcze taki ciapkowaty. Rankiem dojdzie do siebie , ale tego już może nie doczekać... taki los ciasta naszego.... :)
Przepis na sernik ;)
Foremka ok. 25x15 wysmarowana tłuszczem(wystarczy papierek po zużytej margarynie)
Zaczynamy:
Do średniej miseczki przesiewamy szklankę mąki, dwie łyżeczki ciemnego kakao, troszke proszku do pieczenia, wsypujemy cukier- ćwiartkę szklanki, dodajemy żółtko i pokrojoną margarynę do pieczenia lub masełko (pół paczki). Ciachamy to wszystko najpierw nożem a potem zagniatamy ręką. Na początku może się wydać, że masła jest za mało, ale to złudne.
Chowamy do zamrażalnika!
Myjemy miseczkę i do niej wkładamy paczkę serka twarogowego (możemy go ew. przecisnąć przez sitko metalowe (ja działam na takim, ale znalazłam też coś zwyklejszego), dolewamy mleko- ćwiartka szklanki wystarczy, tyle samo oleju, wsypujemy dużą łychę budyniu waniliowego, dodajemy żółtko. Mieszamy delikatnie w jedną stronę.
Nastawiamy nasz piekarnik na ok.180'(elektryczny) ciutkę mniej gazowy i chyba trzeba wcześniej włączyć by zdążył się nagrzać;)
Wyjmujemy ciasto z lodówki i większą połowę ciasta rozkładamy na spód.
Ubijamy pianę z pozostałych białek i dodajemy do masy serowej, mieszamy, ja średnio delikatnie to robię.
Wylewamy na spód i pozostałe ciasto rozkładamy cienkimi placuszkami. Jeśli ciasto zrobimy dzień wcześniej to zamiast rozkładać, ścieramy na grubych oczkach tartki zarówno na spód jak i na wierzch.
Pieczemy ok.75-80 minut.
Smacznego.....

Na stoliczku zaczęte następne myszeczki:) Jeszcze kalendarzowa zima to może zdążę... trochę za dużo w tych wzorkach mieszania kolorów... ale jestem dzielna i się nie poddam:) No i moja taka uwaga, że kontury są nieco oporne.... kanciaste:)

Moje kwadraciki Salowe już wyleciały z domku i teraz sobie jadą gdzieś na drugi koniec Polski do Chagi:)
Papatki autka:)

To dzisiaj tyle. Wracam jak tylko ukończę Myszki i nie polegnę na nich :)
Pozdrowionka i buziaczki:)

środa, 19 lutego 2014

Japonka, wspomnienie karnawału i spóźniony dzień babci i dziadka :)

Stuk puk...
Wieczorową porą pokażę Wam wampirka japonkę :) No nie wiem jak Wam, ale jak dla mnie brak tutaj konturów, brak czegoś.. to jeszcze ją muszę zaweziąść w obroty :)
A co z nią zamierzam zrobić???? Hm... będzie ze mną dosyć często... nie ma wyjścia.... Troszkę poczyniłam zmian na niziutkiej jakby skurczonej japoneczce:) Schemat przygotowała  Sarah Cookland, i to na jego podstawie działałam sobie... działałam.... i dalej działam :)
 Wczoraj odbył się w przedszkolaczku spóźniony dzień babci i dziadka:) Spóźniony przez ferie, w dodatku o 10:30... A dziadkowie niestety, pracują na takich stanowiskach, że nie mogli sobie zrobić wolnego, a szkoda... no to zamieniłam się w babcię i nie pozwoliłam na smutasy średniej Myszki:)
A głowa Myszki nawet się załapała i jest pod nogami dziadka hi hi hi
Dostałam też zdjęcia z zabawy karnawałowej Myszeczki (nareszcie fotograf się wyrobił)
I takie małe podsumowane zabaw karnawałowych w przedszkolaczku... wszystkie stroje mamusia robiła na dzień przed zabawą :) a jak! Jak zawsze :)
Myszka 2011, Biedronka 2012, Monsterka 2013 i teraz Panna Młoda... 
Szczególnie Monsterkę.... tego to nie zapomnę, Mysz na delegacji, ja sama w domku, Myszka u babci... Ja siedziałam na sypialnianym łóżku i tworzyłam z wielkim brzuchem.... a jak pomyślę, że 4dni później mała Myszka przyszła na świat....niemożliwe wprost... No ale nie o tym miałam pisać...

Zmykam w takim razie działać z japonką....
Buziaczki:)

poniedziałek, 17 lutego 2014

Myszkowata myszka Monica " Sweet Pea "

Stuk puk...
Dzisiaj troszkę wydarzeń z weekendu ;)
Będzie i nudno, i dużo... Jak nie chcecie czytać, polecam fotki :)
Było miło, walentynkowo... Myszek przywiózł dla każdej swojej Myszki cukieraski... a myszki lubią cukieraski... Nawet najmniejsza Myszka czekała na tatusia... nie zasnęła... :)
W ferworze całego zamieszania nawet nie miałam czasu myśleć nad poczynionymi ostatnio negocjacjami pracowniczymi. Tak w skrócie- poszło ok. Pani księgowa musi jeszcze się wypowiedzieć jak oficjalnie będzie wyglądać praca na wychowawczym, a wiecie chyba o czym mówię.... no i ew. wracam do pracy na przełomie kwietnia-maja.... Jak się rozmyślę , a chyba sama nie wiem, to poszukam innego pracodawcy, by pogodzić godziny... żłobek, szkoła od września.... ale to jeszcze troszkę czasu:)

Z moich cukierasków powstał myszkowaty hafcik. Myszka ma na imię Monica i odpoczywa w groszku.
Tutaj jeszcze w trakcie pracy
To Myszka z groszkiem
Wzór pochodzi z książeczki " Four Seasons of House-Mouse Cross-Stitch, Annie's ", w niektórych księgarniach i empikach już można składać zamówienia, wydanie przewidziane jest na 30 marca br. a koszt ok.50zł, TU jest promocja :)
w książeczce można znaleźć myszkę Monicę w groszku, Maxwell'a w kąpieli, Muzzy w niebieskiej czapeczce, Amandę na huśtawce w bzach....
No a najlepsza jest myszka jak na plaży albo w solarium pod żarówką.... rozbrajające.....
A to na prośbę Jagódki, czy warto zamówić....to już nie mnie oceniać:) Ja jestem myszkami oczarowana:)
 Moja myszka Monica powstała na Aidzie 18ct Zweigart Vintage, kolor szary 1079
Do hafcika użyłam Ariadny (1544, 1614, 1635, 1673, 1687, 1686, 1700, 1753, 1754, 1810, 1815, 1819czarny )

Teraz dziergam sobie japoneczkę, z cukieraska Cross Stitcher 276 na marzec, i teraz już wiem, że przybędzie jej konturków i nie będę jej wbijać szpilek w głowę... hi hi hi
A woreczki...mmmmmmm.... na dzień mamy powstaną... powstaną zaraz po japonce bo są urocze....
I jeszcze gratulacje dla Justynki z blogaska haftytiny ;).... blogasek zawieszony....ale wiem, że Justynka nas podgląda:) i może czyta przy herbatce nasze blogaski????
(Justynko- usunęłam twoje nazwisko....)
Dzisiaj to chyba już wszystko. Uciekam bo pracy dużo a czasu jakby z każdą minutką coraz mniej :)
Chyba muszę Myszka częściej wysyłać na delegacje.....hi hi hi

Buziaczki ;)
Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedzinki, milutko mi na serduszku....

czwartek, 13 lutego 2014

Syrenki walentynkowe :)

Stuk puk...
Na początek informacja zła!!!! Nie ma Mollie filcak w prenumeracie, e-wydania nie można zamówić, trzeba szukać w kiosku, no chyba, że wydawca podeśle wersję e to trzeba obserwować na stronie, gdzie zamawiałam mollie... Po prostu jakieś nieporozumienie :) Czekam zatem...
Dzisiaj jestem cała w stresie i tak od kilku dni.... Stres trochę pozytywny z pewnymi obawami, ponieważ dzisiaj idę negocjować warunki powrotu do pracy, bądź pozostanie dalej w domku oczywiście ;) Jak miło, że czekają w pracy, że mam gdzie wracać, ale... Od warunków zależy dalszy nas los... Zostajemy na starych śmieciach, tu gdzie mam już swoje życie, swój kącik, gdzie kocham to moje małe miejsce, gdzie Mysz ma "blisko" do pracy, albo.... Czeka nas przeprowadzka, zmiana wszystkiego.... miejsce zamieszkania, zmiana mojej pracy, daleki dojazd Myszka do pracy, żłobek, szkoła Myszki..... tego właśnie nie chcę.... nieee....
Zatem, by nie marudzić pokazuję co powstało w moim stresie... Nic więcej nie poczyniłam w ostatnich dniach...Kilka fotek...
Syrenki dla małych Myszek
Syrenki wykonane z hm... jakby takiej gąbeczki, mają 205mm wysokości, 110mm w szerokiej głowie.
Użyte 3 kolory gąbczaste, obszycie nitką podobną do DMC E5200 tylko z większym połyskiem. Usta i oczy wyszyte również nitkami z połyskiem. Policzki transparentym różem dla lalek(nie ściera się). Wypełnienie głowy by syrenka nie była płaska- środek ikeowej poduszki. Ozdoby to szpileczki, takie co się w środku rozdwajają końce i kuleczki są mocno przytwierdzone :) Na szyję zawiązałam pocięty tiul.

Walentynki trwają u nas cały rok dlatego życzę Wam miłości przez cały okrągły roczek.

Wracam dopiero po weekendzie, kiedy  prześpię się z moją wizją przyszłości, kiedy już będę wiedziała co mam dalej robić, co planować... Chciałabym wrócić do pracy, ale chyba trochę się boję... Zatem sama jestem ciekawa negocjacji.

Buziaczki!!!

sobota, 8 lutego 2014

"Mollie potrafi" marzec- kwiecień 2014 nr2 jeszcze swieżutki i cieplutki :)

Stuk puk...
Bułeczki... świeże bułeczki....
Tyle co umieściłam swojego kopciuszka na blogasku to już nowe wiadomości mnie atakują ;) ależ jakie milutkie...
Mam już nowy numer Mollie potrafi w e-wydaniu! W kioskach od 10lutego! Jaglana pisała we wcześniejszym komentarzu coś o 16-tym, ale powiem, że nie wiem skąd taka data????
Nie ukrywam, że nieco lepszy numer niż poprzedni!!! Sama postaram się w wolnej chwili zrobić maskotkę dla Myszki- te robale są fantastyczne!!! Dobry pomysł jest też na kuferek z własnoręcznie zrobionymi maskotkami!!! Oczywiście dla każdego coś innego, wg gustów i guścików. Będzie też specjalne wydanie Mollie filcaki- no i pewnie prenumerata już tego nie obejmie:(, napisałam maila i czekam na odpowiedź...
Przekazuję Wam skrót myślowy!

Pozdrowionka :) Trzymajcie się cieplutko i nie chorujcie!!!!

P.S
Wzór róży :)