poniedziałek, 2 grudnia 2013

Poniedziałek :) Coś na ząb ;)

Stuk stuk...
Jest tam ktosik jeszcze???

Okropny okropniasty dzień miałam, ale..... jeszcze nie zakończony :) Rankiem Mysz na delegacje się zbierał-to ja oczywiście też musiałam wstawać- bo jakby inaczej (czytaj- Mysz potrzebuje troskliwej Myszki, która pomoże chociażby wzrokowo ogarnąć pakowanie, ubrania....itp.). Nieistotne, że 5-ta godzina ciemnym rankiem nadeszła, przy okazji jak wagoniki budziły się Myszki- najmniejsza, wszystko musi widzieć, wiedzieć no i ma taką miejscówkę, że ciężko się nie obudzić..hi hi hi... Potem starszy Myk do przedszkolaka też musiał wstawać... nie ma to tamto. Ach... Jeszcze ze śmieciuchami wygoniłam Mysza, a co tam :)
Teraz, jak już Myki sobie pojechały to my z Maciupkiem na szybciutka drzemkę jeszcze się udałyśmy. Zzzzzzzz......
Pobudka- ogarnianie domku, gotowanie, pranie, prasowanie, pieluszki, kaszki, zabawa z Myszką.... i czas wychodzić z domku po Przedszkolaczka..... Potem koszmarna wizyta u stomatologa... Straszny koszmar przeszłam i aż do środy muszę z tym być- od strony wewnętrznej ukruszyła mi się jedyneczka, od nerwowego nocnego ściskania ząbków- no i koszmar polega na tym, że Pani stomatolog (młoda) coś tam chciała wyrównać, poprawić i wyszło krzywe widziadło maradło!!!! Coś dużego, krzywego wizualnie- ale ja chyba jestem dziwna, bo na punkcie poprawnie zrobionego zadania mam bzika- jestem zbyt dokładna... Po prostu- pani stomatolog się nie postarała- może się starała ale jej nie wyszło???? No nic- powiedziałam, że jak będę w środę -to będziemy poprawiać.... A jak nie to chyba sama jej zabiorę te pilniczki i wiertełka i sobie zrobię.... hi hi hi  Ale póki co- przeżywam koszmar z ulicy wiązów, prawie :) A wydawało mi się, że trafiam w dobre ręce.... Jak na razie- nie polecam gabinetu stomatologicznego w Katowicach, bo bardzo jestem zawiedziona... bardzo..... Jeśli uznam, że się zmieniło coś w następnych dniach- pewnie napiszę...
Po powrocie okazało się iż mała Mysia cała mokra- niestety, pieluszka nie wytrzymała.... w domu jakoś dziwnie bałagan się wkradł niespodziewanie.... wszystko i wszedzie- w końcu dwa małe Potworki i zabawa:)
Wieczorem, kiedy Myszulki w łóżeczkach, nastapił przegląd delegacji, pomoc w odmierzaniu kilometrów, organizacja noclegu Myszkowi, jakaś kolacja na szybciutko... cola, cukieraski, ciasteczka....
I czas na naukę. Chyba czas porobić coś, by zapomnieć o katastrofie dentystycznej, czyli coś na ząb ;)
'Zapisałam' się do szkoły szydełkowania i zobaczymy, co to wyjdzie.
Najwyższy czas nauczyć się poprawnie szydełkować, bo czapeczki sowiaste jak zauważałyście- były takie.... jak dziewczynki 6-letniej :), Szkoda, że nikt, kto pisał meilika, nie zostawił komentarza wprost pod postem- może teraz zdobędą się na odwagę te osóbki????
A oto co powinnam stworzyć....
A teraz mój efekt, który zamieszczam poniżej.... hi hi hi

Dziękuję za odwiedzinki.
Buziaczki!!!

10 komentarzy:

  1. Przyznaję, czapeczek nie widziałam, ale nie wierzę, że mogło z nimi być coś nie tak, skoro śnieżynka wyszła Ci taka piękna. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech te gwiazdki spełnią Twoje marzenia o porządnym dentyście:))) a jak nie to zapraszam do nas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach mam dobrego, ale dalej, teraz wybrałam się bliżej ze względu na dzieci, na czas.. no i właśnie wyszło jak wyszło- byle do juterka :)

      Usuń
  3. Współczuję tego stomatologicznego koszmaru! Na osłodę powiem, że gwiazdka wyszła Ci super! Bardzo pojętna z Ciebie uczennica! Jak Ty masz takie udane początki to co Ty będziesz dłubać dalej? Pewnie same cuda, których będę zazdrościć:)
    Pozdrawiam się i trzmaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwiazdki następne będą powstawać... Początki i jakieś tam podstawy to właśnie mi jakoś idą... To ja ci zazdroszczę Twoich szydełkowych piórniczków czy portfelasków... to dopiero wspaniałości.... Jutro może będę miała okazję sama podreptać bez Myszek- to spokój wewnętrzny może się udzieli pani dentystce...

      Usuń
  4. Gratuluje śnieżynki! U mnie wciąż się tworzy- i tak pewnie jeszcze kilka dni ;p. Pruje i od nowa, i od nowa....Ehh
    Dzidzia słodka- dzisiaj Piterkowi zrobiłam zdjęcie jak spał- identycznie jak Myszka na ostatnim zdjęciu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dlatego też tak słodko wyglądają bobaski fimo w tej śpioszkowej pozycji.... A koniecznie śniezynkę musisz stworzyć, ja mam kłopot z drugą ;)

      Usuń
  5. Śliczna śnieżynka;))
    Słodziutko śpi Twoja Mysia;)) A moje dzieciaczki nigdy nie spały w takiej pozycji, tylko na pleckach lub na boczku. Na brzuszku to tylko leżąc na mamusi.. jak się swoim brzuszkiem do mamusi brzuszka przytuliły;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas musiałam Myszkę pilnować jak była jeszcze noworodkiem, bo się nam sprzęcik monitorujący załączał, i musiałam ja odwracać, no i cały czas nie chce spać pod kołderką i w skarpeciach- jak ją tylko przykrywam- to się budzi....a skarpecie lądują pod łóżkiem- czasem zakładam jednak rajstopki ;)
      A na mamusi od niedawna potrafi zasypiać, nie 'lubi' się przytulać- teraz są ciekawsze rzeczy.....

      Usuń